poniedziałek, 7 grudnia 2009

Poza drogą główną

Koncert zespołu Periferija, O.T.Maski, 6.12.2009


Długo myślałam nad tym, do jakiego innego zespołu przyrównać Periferija i nie wpadłam na żadną genialno-porównawczą myśl. Pozostaje mi więc tylko spróbować określić wrażenia z wczorajszego koncertu w Maskach. Po pierwszym utworze zrozumiałam, że mam do czynienia z profesjonalistami łączącymi rock i folk. Po następnych kawałkach myślałam już tylko o świecącym pustkami miejscu dla słuchaczy i było mi poniekąd wstyd za tych wszystkich, którzy na koncert nie przyszli.

Jak podaje Słownik Wyrazów Obcych PWN, „peryferia” to zewnętrzna część czegoś, stanowiąca kontrast dla części centralnych. Na peryferiach znajdują się także członkowie zespołu - emigranci z Europy Wschodniej, mieszkający w Hamburgu, wierni muzyce spoza głównego nurtu. Tworzą pod wodzą Żeni - charyzmatycznego wokalisty i gitarzysty (który pokazał również, że wirtuozeria harmonijki ustnej nie jest mu obca), Rosjanina z pochodzenia. Nie wydawał się być zrażonym lichą frekwencją słuchaczy i dał z siebie wszystko (nie potrafię sobie wyobrazić, że może dać z siebie jeszcze więcej). Jego żywa mimika i elektryzujące ruchy skłoniły co niektórych do podrygiwania w rytm muzyki (tak więc, dzięki Bogu, nie byłam wyjątkiem). Na resztę ekipy Periferija też nie można było narzekać: perkusista (jeśli dobrze pamiętam - urodzony w Polsce) raz uderzał w bębny i talerze z takim impetem, że aż sceną wstrząsało, innym razem przywoływał nostalgiczne dźwięki za pomocą skrzypiec. Solówki basowe i gitarowe też nie pozostawiały słuchacza (przynajmniej takiego jak ja) z poczuciem niedosytu. W koncert wkomponowany został narrator, a raczej narratorka - Katja – która poszczególne utwory poprzedzała poetyckim tekstem, pełnym tęsknoty, ale i nadziei na odzyskanie zagubionej drogi i szczęścia.

Mam nadzieję, że Periferija osiągną w końcu (a grają od 2005 roku) sukces przynajmniej na tyle, by nie musieli grać dla w połowie pustej sali. Ja słyszałam ich po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni. Można ich spotkać w Poznaniu koncertujących w Meskalu. Pewnie sprawię sobie także prezent na nadchodzące Święta i zamówię ich płytę – podobno kosztuje tylko 5 euro. A za wczorajszą ucztę dla ucha – большое спасибо!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz